Rozdział 1
Pewnego ranka jak wstała, poszła jak zwykle najpierw do łazienki się umyć, ubrała się, szybko spakowała swoje książki do szkoły i zleciała na dół żeby zjeść śniadanie.
-Część mamo! - zawołała do swojej mamy.
-Nareszcie wstałaś - odpowiedziała jej. - Myślałam że już nigdy tu nie zejdziesz.Teraz się pośpiesz trochę, bo musisz wyjść za 5 minut.
-Już?-spytała Alexis.
-Tak, już.Nie widzisz która godzina? (..) Idź bo się jeszcze na lekcję spóźnisz.
Oczami Alexis :
-Czy mi się zdaję, czy ona dzisiaj naprawdę jakaś dziwna? Jakby chciała żeby mnie jak najszybciej w domu nie było. (...) Dziwne... - pomyślałam.
Wyszłam z domu i szłam w stronę szkoły.Jak zawsze, drogą koło kiosku.
Nagle zobaczyłam Oliv (Olivia - najlepsza przyjaciółka Alex) przy kiosku. Widocznie czekała na mnie.
Podbiegłam kawałek do niej, ale nagle stanełam. (...)
Czy to nie jest przypadkiem Joe (Były chłopak Alexis) ? Tak! To był Joe. (...)
Zawsze miałam nadzieję, że go już więcej nie zobaczę.Ale jednak.Zastanawiałam się tylko, co Oliv z nim tu robi? Przecież ona go tak samo nie lubi jak ja. Czy w każdym razie nie lubiła..Bo teraz zdaję mi się to całkiem inaczej...
-Chyba pójdę inną drogą.Nie chcę się z nim spotkać. - pomyślałam.
Obróciłam się i nagle usłyszałam jak ktoś woła moje imię. Obróciłam się więc i...nic. Nie widziałam nikogo znanego, kto by to mógł być.Nawet Oliv i Joe gdzieś znikli. Więc poszłam dalej. Znów ktoś mnie woła! Paczę się i..znów nic. Pomyślałam, że ktoś chce zrobić ze mnie idiotkę. Jak usłyszałam po raz kolejny moje imię, się już nie obruciłam. Szłam dalej. Nagle z za kiosku wyskoczyła Oliv. Już bez Joe'go.
-Hey Alex ! - krzyknęła.
-Hey Oliv, czy ty nie...- chciałam się spytać czemu była z Joe'm, ale się powstrzymałam.
- Czy ja co? - spytała się pacząc na mnie.
-A nic, nic. Już nie ważne. - powiedziałam i uśmiechnęłam się sztucznie.
-Na pewno? Bo zdaję mi się inaczej...
-No na pewno, na pewno.- i znów się uśmiechnęłam.
Potem poszłyśmy razem do szkoły.
Gdy weszłam do szkoły...Szok! Przy ścianie stał Joe z Channel i Mike'm !
Myślałam, że się załamie...Jak teraz miałam go nie widzieć jak chodził do mojej szkoły? Przedtem chodził gdzie indziej do szkoły i było dobrze..-
-Musiał się ten idiota też tu przeprowadzić! - powiedziałam cicho.
-kto? - spytałam Oliv.
-yyh..co?
-jaki idiota się tu przeprowadził?
-yy..żaden. - odpowiedziałam. (...)
-Jak ja to mogłam powiedzieć na głos?! - pomyślałam sobie.
Nagle mi do głowy wpadło, że jeżeli on tu chodzi do szkoły, to w końcu może być, że będzie chodził ze mną do klasy. W końcu też ma 15 lat.
Prosiłam tylko żeby trafił do 3 b. Nie chciałam żeby ze mną chodził do klasy. Ale wiedziałam, że wątpie żeby się tak stało, bo w B jest ich więcej niż w A.Więc raczej do nas niestety dojdzie..
Zadzwonił dzwonek na lekcje. Weszłam z Oliv do klasy i usiadłyśmy w naszej ławce. Za panią wszedł Joe.
Gdy mnie zobaczył uśmiechnął się i powiedział cichutko :
- Cześć Alex, dawno się nie widzieliśmy.
Niestety pani to usłyszała... i powiedziała do mnie i do Joe'go:
-Widocznie się znacie.
-Tak znamy się. - przerwał jej Joe.
-Będziecie siedzieć jak tak razem.
-Ale ja siedzę przecież z Olivią. - powiedziałam. - czemu nie siadnie z Sarą ?
-Bo jej chyba nie zna, a jak się znacie, to będziesz mu mogła pokazać wted przy okazji całą szkołe. - uśmiechneła się nasza pani.
-A Olivia gdzie pójdzie? - spytałam.
-Do sary.
Papaczyła się na Olivię :
-Olivia idź siadnij do Sary. Joe siadnie z Alexandrą.
Pomyślałam tylko że już gorzej nie może być...
Rozdział 2
oczami Alexis:
Jak przyszłam do domu, tata był! A przecież on zawsze dopiero wieczorem wraca.
Jak przyszłam do domu, tata był! A przecież on zawsze dopiero wieczorem wraca.
No ale dobra.Pomyślałam, że pewnie ma wolne, za to, że ciągle musi pracować.Albo bo chciał pogadać o czymś z mamą.
(...)
-Alexandro, choć tutaj! - zawołała mam z kuchni.
-Co się zaś stało?!- sobie pomyślałam.
Ściągłam kurtkę, i buty i poszłam do kuchni.
-No jestem. - powiedziałam do mamy i taty którzy siedzieli przy stole.
-Siadnij tutaj z nami. - powiedziała mama.-musimy ci coś powiedzieć.
Usiadłam i spytałam się co mi chcieli powiedzieć.
-Alex, musimy ci powiedzieć, że...sprzedaliśmy nasz dom i przeniesiemy się gdzie indziej.
-Gdzie?! Ale do innego miasta?Ja chcę tutaj zostać. - odezwałam się.
-Tutaj, tutaj.W tej miejscowości, tylko na innej ulicy. - uspokoił mnie tata.
-A gdzie?I będę miała mniejszy czy większy pokój?I czy będę miała blisko do Oliv?!-wypytywałam się.
-Na ulicę tysiąc róż. - odparła mama- pokój będziesz miała większy, a do Olivi nie tak daleko.
-Na ulicę tysiąc róż?!- krzyknełam.
-No tak.Nie chcesz tam mieszkać, czy czemu tak krzyczysz? Co się stało?-pytał tato.
-Nic, nic.
Ja tam nie chce mieszkać!Ja wolę tu zostać.A nie tam, tam...tam gdzie mieszka Joe! - pomyślałam.Tak Joe tam mieszkał.Mam tylko nadzieję, żę nie będziemy sąsiadami.
-Idź już się pomału pakuj.Te twoje wszystkie szpargały. - powiedziała mama
-No już idę.- odpowiedziałam i poleciałam do mojego pokoju.
Zaleciałam do pokoju i zobaczyłam pełno pudełek w nim.
-tak strasznie się im śpiesz?!-pomyślałam tylko.
Rzuciłam się na łóżko i poleżałam na chwile, potem wzięłam komórkę i zadzwoniłam do Oliv.
-Hey Alex, co tam słychać? - powiedziała Oliv jak odebrała komórkę.
-A no, przyszłam do domu i mi starzy gadają, że się przeprowadzamy.
-Tak? Ale do innej miejscowości? Proszę nie mów mi,, że tak.
-Nie, nie.Tu w tej.I nawet będę miała kawałek bliżej do ciebie.- powiedziałam z uśmiechem.-a teraz zgadnij gdzie się przeprowadzamy, na jaką ulicę.
-No nie wiem, może na ulicę Mickiewicza?
-Nie no cośty, ale w sumie to bym wolała tam.
-A czemu? Gdzie się przeprowadzasz, na jaką ulicę znaczy?
-Na ulicę Tysiąc Róż.
-No i?
-Tam mieszka Joe.
-Aa..ha.
-Dobra ja kończę.
-ok, to paa...
-No pa..ej chwila Oliv !
-No co?
-spotkamy się przy kiosku? Byśmy poszły na basen. Bo muszę z tobą trochę pogadać i wyluzować.
-No yy..Alex..
-No Alex mam na imię.No co? Nie dasz rady? W szkole jeszcze inaczej mówiłaś....
-No nie zbyt dam rady.
-Stara?
-Nie, nie...Znaczy no tak.
-To tak czy nie?
-No raczej tak.Idę się ubierać. Spotkamy się zaraz przy kiosku.Pa.
-No p...-nie dokończyłam bo już się rozłączyła..
Wzięłam ubrałam się na basen, spakowałam wszystkie mi potrzebne rzeczy czyli ręcznik, komórka, mp3 itd.
Zleciałam na dół do kuchni i powiedziałam tylko szybko mamie gdzie idę. Szybko wyleciałam z domu i nie chcą co wpadłam na chodniku na..Joe'go !
Rozdział 3
Super, jeszcze mi wszystkie rzeczy z torby powypadały..Co za idiota..
No ale dobra, oozbieram i pójde, mam nadzieję, że nie będzie chciał 'pogadać'.
-O, przepraszam, nie chciałem - Przeprosił mnie Joe. - Nie paczyłem się gdzie idę, jeszcze raz sorry. - uśmiechnął się.
-To się na następny raz lepiej pacz. - mruknęłam pod nosem.
Chciałam się zgiąć i podnieść rzeczy..Ale Joe to już (niestety) zrobił.
-Masz, proszę - powiedział i oddał mi moją torebkę. - Idziesz na basen?
-Yhym..- odpowidziałam.
- Ja też, może pójdziemy razem?
- Sorry, już się umówiłam z Olivią. Pa.
- To możemy iść w trójkę, jeżeli chcesz.
- Nie, muszę pogadać sama z nią, może kiedy indziej.(co mam nadzieję, że nie nastąpi..)
- Okey. To część - powiedział i uśmiechnął się.
- Cześć. - odpowiedziałam i poszłam.